Wiktorek i magiczny monitorek

Strona główna » Wierszyki dla dzieci » Wiktorek i magiczny monitorek

Mały Wiktor w złym humorze, nic poprawić go nie może.
Mama znów na niego krzyczy: Zabroniłam jeść słodyczy!

Zamiast tego syn kochany dostał tablet dziś od mamy.
Spójrzcie teraz na geniusza, po ekranie palcem rusza,

Gdy ktoś wziąć próbował tablet, wstępowało w niego diablę.
Dzieci bawią się na dworze, ale Wiktor wyjść nie może.

Nie chciał pójść już na huśtawkę przecież nową miał zabawkę.
Siedział z nosem przy ekranie, spóźnił się też na śniadanie.

Nie miał czasu i na szkołę. Mówił: Pograć sobie wolę.
Zachowywał się okropnie, coraz gorsze miał też stopnie.

Siedział kiedyś do północy, aż zamknęły mu się oczy…
Nim obudził się bohater, upłynęło parę latek.

Patrzy, a tu jakiś starzec w ekran nie przestaje patrzeć
Brodę długą ma do kostek, a na nosie wielką krostę.

Dziadek, choć zajęty strasznie, manewrując palcem właśnie,
tak powiedział: Ech, Wiktorze, jak to? Poznać się nie możesz?

Przerażony tym odkryciem, że mógł przegrać całe życie,
zbudził się i rzucił tablet, bo zrozumiał prostą prawdę:

Szkoda czasu, moi mili, byście go na gry tracili.
Nic wam wspomnień nie zastąpi. Wiktor dziś w to już nie wątpi.

Przeczytaj inne wirtajki

Dodaj komentarz

Zmień rozmiar czcionek