Przyjaciel Wodo

Zagląda mała Ninka w ogrody
oknem w salonie.
A tu na ścieżce przyjaciel Wodo
wciąż mruga do niej.

Pan wystrojony w biały mundurek,
na ustach uśmiech.
W okienko Niny tkwi zapatrzony,
nawet nie mrugnie.

Nos ma czerwony, nos marchewkowy,
oczy z guzika.
Z Niną pobawić się jest gotowy –
stoi, nie znika.

Wyciąga Nina sanki zielone,
biegnie do niego.
A pan ma oczy zadowolone,
chce być kolegą.

Lecz zasmuciła się buzia Ninki:
pan się nie rusza.
Śle do niej tylko błazeńską minkę
spod kapelusza.

Dotyka pana ciepłym paluszkiem,
zimny jak lody…
I tylko sterczy olbrzymim brzuszkiem,
i pachnie chłodem.

Rankiem słoneczko Ninkę zbudziło,
szukała pana.
Już go w ogrodzie nigdzie nie było –
fatamorgana.

Dlaczego taka przygoda wielka
króciutko trwała?
Pan się rozpłynął i znikł w kropelkach,
Ninka płakała.

Nie płacz, Nineczko, nic straconego,
nie ma powodu.
Za rok znów przyjdzie biały kolega
z płatkami chłodu.

Przeczytaj inne wirtajki

Dodaj komentarz

Zmień rozmiar czcionek