Szczerbasia

Strona główna » Bajki dla dzieci » Szczerbasia

Z każdym dniem było coraz gorzej. Ze śmiałej i otwartej dziewczynki Basia stała się zahukanym dzieciątkiem. Sytuację dodatkowo pogorszyła utrata obu górnych jedynek, przez co dziewczynka musiała znosić dodatkowe przykre uwagi ze strony nowej nauczycielki.
Nieustannie zasłaniała usta dłonią, wstydząc się widocznych z oddali szczerb w uzębieniu, przez co wypowiadane przez nią słowa były niewyraźne. Pani Lucyna zmuszała ją, aby odsłaniała usta przy mówieniu, co dziewczynkę dodatkowo stresowało. Coraz mniej chętnie chodziła do zerówki, czasem wychodziła z domu z płaczem.
Któregoś dnia w zerówce pojawił się nowy chłopiec. Miał na imię Olek. Pani Lucyna posadziła go obok Basi i tak z miejsca narodziła się wielka przyjaźń. Chłopiec uśmiechnął się nieśmiało bezzębnymi dziąsłami i tym uśmiechem zjednał sobie łaski dziewczynki. Od tej chwili byli nierozłączni, Szczerbasia i Szczerbolek. I jakiej by przykrej rzeczy nie wymyśliła pani Lucyna, oni mieli siebie. Wspierali się nawzajem swoją obecnością. Czerpali z niej siłę i radość.

– A wiesz, gdzie trzymam swoje mleczaki? – spytał Olek.

– Nie wiem – odpowiedziała zgodnie z prawdą Basia.

– W pudełku po zapałkach – wyznał chłopiec ściszonym głosem, jakby to był sekret wagi co najmniej państwowej.

– A ja swoje dałam mamie.

– Mogę do ciebie przyjść? – spytał wprost. – Chciałbym je zobaczyć.

– Dobrze. Spytam mamy, kiedy po mnie przyjdzie.
Dzieciom dzień szybko zleciał w oczekiwaniu na mamę Basi. Gdy tylko przyszła, Basia spytała.

– Mamusiu! Czy Olek może do mnie dziś przyjść?
Mama Zula dawno nie widziała Basi tak ożywionej i z chęcią zgodziłaby się z prośbą córeczki, jednak górę wziął rozsądek.

– Basiu. Olek może jutro do nas przyjść, jak jego mama się zgodzi. Tak mu powiedz, dobrze?

– Dobrze, mamo – odpowiedziała nieco osowiała dziewczynka.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9

Dodaj komentarz

Zmień rozmiar czcionek